Blog kiedyś poświęcony Public Relations a dokładniej internetowemu wydaniu PR-u... Teraz - platforma przemyśleń wszelakich - aczkolwiek często związanych z komunikacją.
RSS
piątek, 17 listopada 2006
Jak zostałem pasterzem ;) - czyli blogi InternetPR

Ruszył serwis blogowy InternetPR – przyznam, że jego start faktycznie mi umknął. Za nadrabianie zaległości zabrałem się dziś (choć zProcy też zaspało, to jednak mnie przegoniło ). Trochę mi się ten pomysł podoba, a trochę nie – ale to normalne, jestem chory na na notoryczne czepialstwo.

Przede wszystkim nie podoba mi się pomysł tego, że najważniejsze blogi są pisane przez kilku autorów. Plus jest oczywiście taki, że mamy masę ciekawego materiału i regularny update, wiadomo, że jeden samotny PRowiec nie ma czasu pisać. A minusy ? Po pierwsze moje doświadczenia z blogami o PR (czytam od lat dwóch, piszę od niedawna) wskazują, że czytelnika bardziej wartościowe są jednak blogi osobne niż wspólne – to tworzy w naturalny sposób dialog (skupiony wokół różnic) i bardziej daje czytelnikom do myślenia.

Po drugie i najważniejsze - PRowa blogosfera ma taką niepisaną zasadę, w myśl której twórcy piszący pod nazwiskiem NIE PISZĄ o swoich klientach – ani krytycznie (wymóg czysto biznesowy) ani pozytywnie (aby nie być posądzonym o nieobiektywność). Blog internetPR’u albo tą zasadę złamie, albo... nie będzie miał o czym pisać. Bo – jak rozumiem - nie powinny się pojawiać informacje o sponsorze, Partners of Promotion, bo zawsze będzie można podważyć ich obiektywność. Jak rozumiem nie pojawią się informacje dotyczące agencji dla których pracują inni twórcy blogów – a tych trochę jest.

W żaden sposób nie przekreśla to inicjatywy – ale tym samym stawia się ona wyłącznie w roli bloga eksperckiego, nie komentującego w ogóle codziennych wydarzeń Polskiej sceny. No zobaczymy...

Przyczepię się też z rozpędu do Marka Woźniaka (którego skądinąd znam i cenię) – który czepia się trochę kolegów z Yoof’a. Badania Yoof mnie też nie rzuciły na kolana – ale z drugiej strony Gemius ma przecież ograniczone narzędzia. Trudno, żeby zajmował się ocenianiem Web 2.0 w perspektywie społecznej czy wręcz filozoficznej. Mniemam, że Markowi Woźniakowi w zdaniu: „(...)koncepcja kształtowania się internetu z wiedzą o ludziach ale myśląc w kategoriach nowych możliwości, którymi dotąd nie dysponowaliśmy. Wiedza o ludziach rozumiana jako świadomość ludzkich ograniczeń w kontakcie z internetem ale i oczekiwań oraz skłonności do organizowania się w grupy i dzielenie się opiniami i poglądami.” (pisownia orginalna)...uff...długie to. Mniemam, że chodzi MW właśnie o ujęcie Web 2.0 jako nowego paradygmatu komunikacji typu „two way street”. Ale Gemius badać może jedynie rzeczy mierzalne – stąd badał włąśnie blogi, networki etc. Szczerze mówiąc,myślę, że powinniśmy się bardziej cieszyć, że coś „drgnęło”, niż zbytnio to badanie krytykować.

A plusy ? – bo się po swojemu rozpędziłem z minusami...

Większość z piszących znam z listy InternetPR, z której zrezygnowałem z przyczyn prywatno-charakterologicznych. Nie tylko znam ale i cenię – za doświadczenie i wiedzę, którą... mam nadzieję... będą się z nami dzielić. Poza wspominanym już MW pisze też znany mi już z PR Online (i z maili ;) ) Dominik Wartecki, Tomasz Karwatka (nie znam, ale pisze baaardzo z sensem) czy postacie tak znane jak Piotr Czarnowski czy Sebastian Łuczak. Można lubić, można nie (ja nie znam, wiec się wypowiadam) – ale to jednak nazwiska będące milowymi kamieniami polskiego PR. Poza tym generalnie im więcej nas tym lepiej – chodzi nie tylko o wymianę myśli, ale i o to, że w ten spsób w jakiś sposób sprawiamy że Polski PR nie zostaje z tyłu, tylko idzie do przodu zgodnie z najnowszymi trendami.

Poza tym czasem wychodzi na jaw niesamowita wręcz zbieżność – oto dwa blogi, w tym mój i InternetPR prawie równocześnie piszą o tym samym. Co dowodzi tylko tego, że branże interesują podobne rzeczy – przecież wspominany template powstał 23 maja, a zabraliśmy się za niego niemal równocześnie ;)

Pastrzem mianowało mnie zProcy – mianowanie było z przymrużeniem oka, więc mam nadzieję, że nikt z szanownych kolegów się nie obrazi.

Podsumowując: WITAMY !

sobota, 11 listopada 2006
Z przykrością zawiadamiamy, że informacja prasowa umarła...

... a przynajmniej jest na dobrej drodze, co niżej podpisanego bardzo cieszy. Mam do tradycyjnych IP stosunek, lekko rzecz biorąc, mieszany. Z jednej strony stanowią one codzienny fundament naszej pracy i chyba (niestety) żyć się bez nich nie da. Z drugiej, przez swoją zamknięta kontrukcję, stanowią jednak chyba wyraz nadziei, że drodzy żurnaliści zrobią - choć w części - Ctrl-C i Ctrl-V. Poza tym naprawdę sądzę, że przeciętnego dziennikarza niezbyt obchodzi 90% tekstu, nie mówiąc już o tym, jak nieistotne ( JEŚLI nie robi Ctrl-C...) jest dla niego to, czy przeniesiemy "i" z końca wiersza, czy równe będą bullety, czy myślnik zrobimy długi czy krótki etc etc. No ale nasz IP musi jakoś wyglądać, więc dopieszczamy ją, tracąc de facto czas. A naszych drogich braci za redakcyjnymi biurkami obchodzi NEWS, NEWS, NEWS.

Nie do pogodzenia ? Tylko pozornie. Przedstawiam Państwu spełnienie moich zawodowych marzeń czyli SMPR, lub też, jak kto woli, DPR. Po naszemu należałoby ją nazwać ZIP, czyli zdekontruowaną informacją prasową, choć brzmi to nieco karkołomnie. Ale zacznijmy od początku.

Nowe media ułożone są właściwie na zasadzie chmury (cloud – z której wybieracie sobie właściwe tagi). ZIP to informacja ułożona w sposób analogiczny: kilka tytułów, kilka podtytułów (do wyboru), kilka gotowych cytatów, linki do zdjęć na flickr , linki do podcastów, linki do filmów na youtube. Do całości RSS + tag Del-icio.us + link do Digga . Tworzymy tym samym coś w rodzaju „banku wiedzy” – takiej właśnie chmury, z której dziennikarz/blogger (właściwie SMPR adresowana jest do bloggerów, ale wydaje mi się to niepotrzebnym ograniczeniem) wybiera potrzebne sobie informacje. Może przekopać się przez parę źródeł, może posłuchać, pooglądać (NIE TYLKO nasze materiały) – potem pisząc tekst, wkleić w niego nasze materiały czy cytaty.

O SMPR zrobiło się głośno gdy Tom Foremski napisał swoje słynne DIE PRESS RELEASE . Zachęcam też do poczytania o historii IP a już szczególnie o ich przyszłości . PrSquared prezentuje wreszcie przykładowy template , autorstwa SHIFT Communications. A Brian Solis tłumaczy, po co nam właściwie to wszystko. A potem bardzo zręcznie, choć prosto, uczy jak to zrobić .

Z tego co wiem, nad DIPem pracujemy i my – o czym RE wspominał tu , tu i w prognozie „PR in 5 years” .

Na zakończenie dla porządku dodajmy, że całość występuje też pod nazwą NMR (New Media Release) albo hRelease, a temat jest szeroko opracowywany . Z tą całością nie każdy się zgadza Rumours of my death have been greatly exaggerated said the Press Release a Steve Rubbel rozsadnie przypomina, że wszystko jest IP .

 

niedziela, 05 listopada 2006
Patriotyczne Web 2.0

Tak sobie myślę, że chyba najlepszą rzeczą w nowych mediach jest to, że każdy może dziś coś napisać, nagrać, wyemitować. I w całym medialno-PRowo-blogowym zamieszaniu okazuje się, że młodzi ludzie robią dziś np. takie filmy. Może ich niewielu, ale pewnie pamięta wielu, tylko nie każdy umie zrobić film. Patriotyzm, którym widać w pracy, w chęci pokazania innym co zrobił Twój naród - a nie nadętych, rocznicowych przemówieniach...

 

 

 

niedziela, 29 października 2006
Młodzi Polacy o Web 2.0

Agencja marketingu młodzieżowego, o uroczo brzmiącej nazwie Yoof (nazwa zrozumiała chyba bardziej dla targetu niż potencjalnych klientów...) przeprowadziła wspólnie z Gemiusem badanie polskich użytkowników Web 2.0. Fragmenty danych są w skróconym raporcie - choć z chęcią przeczytałbym całościowy (może koledzy z Yoof'a podeślą ..?), ponieważ dane ze skroconego są dość oczywiste i mocno fragmentaryczne. W polskim web 2.0 prymat wiodą kobiety, co zgodne jest zresztą z generalną zasądą, że płeć piękna jest bardziej skłonna do komunikacji. 33% internautów założyło blogi po to, aby "wyrazić swoje myśli". Królestwo dla tego, kto poda jakikolwiek inny powód, dla którego można prowadzić bloga :) Co ciekawe, aż 8% blogujących przyznaje się do pisania o/zamieszczania fragmentów reklam - branża najszybciej łąpie nowinki - nie inaczej jest w przypadku web 2.0. Mam nadzieję, że w ciągu dwóch miesięcy, będę mógł w całości podzielić się z Wami raportem z badań, które przeprowadzimy my - będą dotyczyć polskiej blogosfery, a nie całego Web 2.0

 


środa, 25 października 2006
Mentos/Coke case

Jakiś czas temu blogosferę opanowały filmiki z dietetyczną Coke i Mentosem w roli głównej - takie , takie lub takie . Zjawisko miało zasięg niezwykle duży i tempo jego powstawania nieco przerosło obie kroporacje - jak każdy MNC działają nieco wolno i potrzebują czasu na reakcję. Mentosowi należą się pochwały za szybszą reakcję - serię reklam (która tu pominiemy) oraz specjalny konkurs wspólnie z youtube. Coke reaguje jeszcze później odpalając niedawno EepyBird Challenge . Z jednej strony mamy do czynienia z ciekawym w sumie case'em wykorzystania pomysłów od "wariatów" z youtube (rzeczy, które sa w stanie zrobić upload'erzy najczęściej oglądanych filmów przyprawiają czasem o szybsze bicie serca). Z drugiej strony reakcję (szczególnie Coke) następują za późno - w momencie kiedy boom na całą akcję już się kończy - co pewnie ograniczy traffic o kilkadziesiąt procent. Całość jest w jakimś stopniu kolejnym dowodem na to, że świat (szczególnie rozrywki) przyśpiesza tak bardzo, że MNCe nie bedą w stanie adekwatnie i szybko regować. No bo zanim pomysł przejdzie przez cały dział, budżet uzyska, akcpetację "osób upoważnionych do wypowiadania się w ...". Rozwiązanie jest tylko jedno - agencję trzeba wynająć, duży budżet jej dać i wolną rękę... ;) Ech, marzenia przy poranej kawie....

PS. Po raz drugi zniknęła mi notka - tym razem z ostatniego piątku - chyba, że jestem ślepy i powędrowała gdzie indziej... :///

środa, 18 października 2006
Najpiękniejsza Sówka

Jak każdego adepta naszego zawodu miota mnie czasem po innych miastach. Jako, że mam dobrą rękę do lokalnych mediów, trafiam najczęściej do stutysięczników - miast nazywanch inaczej "stówkami", albo uroczo "sówkami". W ostatnich tygodniach to powód nieco mniej częstych wpisów -  3 dni z każdego tygodnia spedzam niestety poza domem. Na mojej mapie szczególne miejsce zajmuje Zielona Góra. Zawsze mi się wydaje, że to miasto jest jakoś poza Polską. Po pierwsze zielono tam i generalnie więcej lasu niż miasta. Po drugie cicho i spokojnie. Po trzecie redakcje jakieś takie miłe - Gazeta Lubuska niezmiennie profesjonalna i nie zadająca głupich pytań, po parkingu radia Plus lata wielki czarny psiak, który znienacka wskakuje ci na plecy chcąc się pobawić; lokalne telewizje same dzwonią i się pytają, czy mogą przyjść na event. W "Winiarni" podają jedno z najlepszych tiramisu jakie jadłem, nie mowiąc już o herbacie z żurawinami, czy lekkim ziemniaczanym kremie z kawałeczkami łososia. Wszystko za cenę 40% tego co w Wawie. Żyć nie umierać.

Zielona zadziwia mnie jednak szczególnie pod jednym względem. Jak każda PRowca jestem wielkim miłośnikiem płci przeciwnej. Zawsze w Zielonej przechodzę głęboki szok. Nie jestem w stanie skupić się ani na tym tiramisu, ani na niczym innym. Piękne kobiety występują w ZG w gigantycznym wręcz natężeniu - nieporównywalnym z niczym innym. Gdybym miał dokonać porównania ich ilości na zielonogórskiej ulicy w poniedziałkowe popołudnie oraz np. w warszawskim Cynamonie w sobotę o drugiej nad ranem - absolutna przewaga ZG :) Występują we wszelkich możliwych rodzajach, latach, stylach. Przechadzają się grupowo lub pojedyńczo - wszystkie niezmiennie śliczne i uśmiechnięte. Może ktoś wie dlaczego ? Taksówkarze lokalni twierdzą, że to kwestia połączenia wschodniej (przesiedleńcy z kresów) i zachodniej krwi. Jakieś inne pomysły ?

No więc dzisiejszy wpis znów nie był profesjonalny - jestem wciąż w szoku i nerwowo się rozglądam...:) 

środa, 11 października 2006
Ile właściwie jest blogów ?

To akurat pytanie na które odpowiedź zmienia się dosłownie z minuty na minutę :) W chwili obecnej szacowana ilość blogów wynosi około 56 milionów. Od marca 2004 roku, liczba ta pdwaja się co 6 miesięcy - a więc to, co widzicie na wykresie, jest już oczywiście nieaktualne.


Natężenie komunikacji, ilości postów, czytających etc zależy oczywiście od tego co dzieje się na świecie - blogosfera pisze, jak widać, jednak głównie o polityce i sporcie.

Blogi zdominowane są głównie przez 3 grupy - anglojęzyczną, Chiny i Japonię. Jak widać "chińska kula śnieżna" nabiera rozpędu także w zakresie nowych technologii :)


Wszystkie dane i wykresy pochodzą z najnowszego zestawienia Edelmana i Technorati - "The Global and Local Conversation Imperative".

wtorek, 10 października 2006
Jeden Ślub, jeden rozwód, półtora miliarda.
Youtube i Google razem - oczywiście to pierwsze kupione przez to drugie. GW i Gazeta.pl osobno - choć całość zostaje oczywiście w Agorze. Żaden to  news, wszyscy wiedzą od dawna. Zresztą eksperci od jakiegoś czasu mówili, że dyfersyfikacja widoczna jest coraz bardziej - kropką nad "i" miał być nowy layout Gazety - choć dla mnie jest on wciąż zby podobny do GW jak na odrębne redakcje. Jeśli chodzi o mariaż Yotube z Googlem, to tu najbardziej poruszają mnie dwie rzeczy. Rzecz pierwsza to trzy cyfry. Rzecz druga, to dwaj faceci, ktorzy nieco ponad ROK temu założyli portalik do przesyłania plików wideo. 1.65 MILIARDA dolarów po ROKU. Jak powiedziałaby przeciętna polska nastolatka - O BOSHE ! :)
sobota, 07 października 2006
I tylko newsów nam brak

Jakiś czas temu już wpadł mi w ręce wywiad z naczelną PRWeeka – Julią Hood – zamieszczony na Media Orchard. Kilka ciekawych przemyśleń – JH uważa, że rosnąca ilość blogów nie powinna wpłynąć na popularność tradycjnych mediów, ponieważ raczej mamy tu do czynienia ze zwiększającą się liczbą kanałów komunikacji, niż z jednym kanałęm rosnącym kosztem drugiego. Spostrzeżenie o tyle ciekawe w Polskich warunkach, że media stricte Prowe są u nas w stanie jeszcze bardziej niemowlęcym niż branża. To i owo napisze czasem Press, MiM, czy wreszcie Piar.pl – ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w tych pierwszych tytułach PRu jest jak na lekarstwo, a nasz jedyny branżowy miesięcznik cierpi czasem na brak tematów.  [ Dygresja – nie dziwię się temu brakowi specjalnie, bo o czym tu pisać, gdy szewc bez butów chodzi. Większość polskiego PRu to proste media relations – wiec brak ciekawych case’ów -  a 99% informacji o zmianach w agencjach jest pisana według identycznego schematu. Posucha na tyle duża, że pół roku zachwycali się wszyscy „Dog In The Fogiem” Sigmy, który był najprostszą z możliwych i banalną guerillą ]

Na tym tle ciekawą rolę mogłyby mieć polskie blogi Prowe – gdyby tylko udało im się dotrzeć do szerszej grupy czytelników i pisać regularnie (czas, czas czas...!). Ostatnio robi się nas coraz więcej – kiedyś Sławek Pawlak ,w styczniu What You See... przed wakacjami ruszyło zPRocy , potem PR20 – ostatnio wreszcie PROnline . Treści wydają się ciekawe – w sierpniu do rubryki „polecamy” na bloxie.pl trafiłem ja, ostatnio z zPRocy. Przełożenie na media „w realu” też jest– niedawno wypowiedziałem się w kwestii RSSów dla Piar.pl, więc powieniem się znaleźć w jednym z następnych numerów.

Ja – pisząc pod nazwiskiem, a nawet przynając się do tego gdzie pracuję – mam dość ograniczone pole manewru. Generalnie skupiam się na nowinkach ze świata i robie Wam coś na kształt przeglądu prasy. Nie bez przyjemności stwierdzam, że część podesłanych przeze mnie news’ów pojawia się na Proto.pl średnio 5 dni później :)))) PR-owca z Procy jest anonimowy, więc łatwiej mu wytykać jakieś brażnowe wady porzucać kurwami, czy zjechać pana z CDProjekt za niezbyt mądrą wypowiedź.WYSIWG pisze głownie o tym, co dzieje się online,  Sławek Pawlak  o „PR i innych przemyśleniach”, ale jakoś tak na spokojnie. Brakuje mi tu jeszcze jakiejś siły napędowej w postaci anonimowego bloga kogoś „wysoko postawionego” – tylko nie spokojnych panów z ZFPR, wręczających sobie nawzajem spinacze, ale raczej jakiegoś młodego wilczka z niezrzeszonej agencji. Kogoś takiego, kto raz na jakiś czas, anonimowo, wrzuciłby wielkiego NEWSA – o tym kogo i dlaczego wywalili, która z dużych agencji straciła lukratywny kontrakt, kto wchodzi/wraca do Polski.

O, no bo o to właśnie chodzi. Newsów nam brak – to o czym ma ten biedny Piar.pl pisać ? :) 

Summary: This note is inspired by interview with Julia Hood (PR Week Editor - In -Chief). According to Julia  - increasing amount of PR blogs isn’t a threat to traditional media, because we can observe rather “exploiting every possible channel” than fight between the media and the blogosphere. In polish reality – with just one monthly writing about PR  - blogs can play important role – because of almost no real competition in traditional media world.

czwartek, 05 października 2006
Stare media o nowych mediach
Tak naprawde wejście blogów w świąt tradycyjnych mediów zależy od ich  opiniotwórczości. NIe ważne ile blogów jest pisanych w danym języku, nieważne jak wielkiej ilości spraw i tematów dotyczą. Cała zabawa zaczyna się wtedy, kiedy wpis na blogu odbija się szerokim echem w świecie "realnym. I mamy taki case właśnie - co prawda nieco sztucznie rozdmuchany przez Wirtualne (pewnie im liczba odsłon skoczyła :) ) ale zawsze. Burzę rozpętał dyrektor anteny Polsatu - Bogusław Chrabota, wpisem pt "Kurewstwo medialne. Casus Subotic." Całość o tyle ciekawa, że wśród mnóstwa komentarzy znalazły się i takie, potwierdzające oskarzenia GP wobec Suboticia. Na tyle ciekawe - że całością zajęła się Gazeta Wyborcza . No ciekawe, jak to się skończy.