Blog kiedyś poświęcony Public Relations a dokładniej internetowemu wydaniu PR-u... Teraz - platforma przemyśleń wszelakich - aczkolwiek często związanych z komunikacją.
RSS
poniedziałek, 29 stycznia 2007
Wielkie 45 nanometrów
Bez specjalnego szumu, jak na razie, przeszedł korporacyny news IBMa - do mnie dotarł przez jeden z blogów zza oceanu. Po wielu próbach IBM, Toshiba, Sony i AMD opracowały metodę zmniejszenia chipów do 45 nanometrów. Wynalazek przypuszczalnie odmieni oblicze świata na wiele następnych lat, jest największym technologicznym przełomem od lat 40-tu , a w mediach... ciiiiiiiiiisza. Jak widać warto czytać blogi - mediom często coś umyka.... :)
Bloggerzy roku ?

Wiadomości24 .pl zakończyły wstępną część głosowania na bloggera roku – reszta na uroczystej gali. Wyniki dla mnie w jakimś stopniu zaskakujące – nie do końca rozumiem co tez kierowało głosującymi w paru wypadkach. Nie spodziewałem się, że będę znał wszystkich nominowanych, ale zaskoczyła mnie liczba tych „nieznanych”. Od razu polubiłem Marketing Blog, reszta marketingu dobrze znana chyba wszystkim , ale ZA NIC nie mogę zrozumieć co w zestawieniu robi P4 . Blog sam w sobie bardzo mi się podoba, jego prowadzenie uważam za niesamowicie wręcz –jak na polskie realia ;) – profesjonalne. Ale jak w zestawieniu, które gdzieś tam ma prowadzić do wyłonienia „reprezentacji” naszej blogosfery, może wystąpić blog reklamowy, tworzony (chyba) przez korporację (niezbyt wierzę w 19latka pasjonującego się nowymi technologiami....:) )? Mniejsza już o to, że jest korporacyjny – zdarzają się świetne firmowe blogi, zawierające mas know-how i ciekawych informacji. W tym wypadku nie mamy jednak właściwie żadnej wartości dodanej, poza informacją o realizacji konkretnego projektu marketingowego…
PS. Get a First Life jest niezłe ;)

Update: Podobno P4 nie piszę korporacja, jak widać w komentarzu... to by nieco rozwiało moje wątpliwości, choć nadal mam problem z uwierzeniem... ;) 

wtorek, 23 stycznia 2007
PR Newswire linkuje do Technorati

Niezależnie od naszych małych, blogowych dyskusji, tak naprawdę tym co pcha PRowy światek w kierunku rozmowy (a więc prawdziwych public RELATIONS) są posunięcia dużych graczy. I jeśli jeden z największych dystrybutorów wchodzi w strategiczną współpracę z (kontrowersyjnym ale jednak) największym dot-comem poświęconym blogom, to jest to niewątpliwe krok milowy."All individual press releases distributed through PR Newswire will now include a 'Technorati' button, linking readers to a search result page hosted by Technorati that will display a list of blogs discussing and linking to the news release, and relevant excerpts from those blogs." To też w jakiś sposób ciekawe rozwiązanie pośrednie - zamiast SMPRu, którego naturalną częscią sa komentarze, PRNewswire stosuje tradycyjną informację prasową - umozliwiając jedynie przegląd blogowych komentarzy. Więcej w oficjalnym komunikacie

poniedziałek, 22 stycznia 2007
Rozmowofobia i słuszne wątpliwości - czyli raz jeszcze o SMPR

Zgodnie z pewnym odwieczną, niepisaną zasadą, w wypadku pojawienie sią jakiejś nowości, każdy entuzjasta równoważony jest przez >1 liczbę pesymistów i malkontentów. Zmiana jest zawsze pewnym wysiłkiem - a to trzeba się czegoś od nowa nauczyć, a to nowe template'y przygotować. Dodatkowo internet pełen jest typów antyglobalistyczno-lewacko-malkontenckich, twierdzących, że właściwie to wszystko co nowe i amerykańskie jest be, a web 2.0 nie istnieje "bo czym to się niby różni". Litościwie pominmy osobników zadających pytania " a kiedy hłe hłe będzie PR 3.0" :)

Niezależnie jednak od tego wątpliwości towarzyszące zmianom fundamentalnym, a takim jest wprowadzenie SMPR, są zrozumiałe. SMPR jest nie tylko nowym templatem, nie tylko nowym układem informacji, nie tylko czymś co da się lepiej spozycjonować. Jest czymś, czego większość ludzi od komunikacji boi się jak ognia - rozmową. Rozmową swoboną, nieskrępowaną, nieocenzurowaną - taką w której konsument może nagle, prosto w oczy, oznajmić Ci, że Twój produkt smakuje/wygląda obrzydliwie. Brief podrzuca linka do case'u Philipsa i boomboxów - co jest jakąś analogią do social media. Nagle może się okazać, że na nic słupki, na nic badania, zebrana, analizy. Ktoś Ci napisze, że Cię nie lubi... Z jednej strony należy przełamać lęk przed takim otwartym "rozmawianiem" - z drugiej, bardzo starannie się do niej przygotować. Dlatego tłumaczę zawsze drogim koleżankom i kolegom, że nie ma czegoś takiego, jak "zróbmy jakiegoś bloga" - nie ma bloga póki nie jesteśmy sami pewni, że produkt naprawdę ma sens, że wzbudzi entuzjazm, że zadziała. Nie ma "jakiegoś bloga" przez przemyślanej po stokroć strategii. Zasada ta oczywiście dotyczy też SMPR :) Ale to nie znaczy, że można uciec przed koniecznością jej wprowadzenia...

Wątpliwości - tym razem techniczne, o lęk przed rozmową nie posądzam - wobec SMPR ma Marek Woźniak , którego (wraz z innymi podzielającymi ten pogląd) odsyłam do wprowadzającego tekstu Briana Solisa (idealnie wpasowuje się w pare Twoich wątpliwości) , a potem także do jego kontynuacji, w omawiającym rozbieżności tekście Enough Already, Getting The Social Media Release All Wrong .

A z ciekawych linków jeszcze czarne Google , finanse Second Life i znów o niechęci do social media w Why Don't corporate PRs connect online .

piątek, 19 stycznia 2007
Sue Teller Mashes It Up

No I znowu mamy dyskusję – tym razem nad tym, kto popełnił szybko rozchodzące się w sieci video z pania Teller w roli głównej. Niezależnie od wyniku dyskusji jej ostateczny rezultat z pewnością spodoba się Pepsi jako producentowi MD – słupki trendów pewnie idą w górę jak szalone. Zresztą – należy im się choćby za ten świetny website. Paradoksalnie Ci, którzy uważają, że klip nie został zrobiony przez MD (ani Pepsi ani BBDO się nie przyznają), zwracają uwagę na fakt zbyt prostego i nachalnego brandingu. Rzecz ciekawa o tyle, że w ten sposób przekroczylibyśmy pewną granicę – reklama przygotowana tak, aby wyglądała ZBYT reklamowo i w związku z tym została uznana za dzieło amatorskie. I niech mi ktoś jeszcze powie, że Web 2.0 nie miało żadnego wpływu na marketing…;)
O całości, i domniemanych związkach Sue z finałem Super Bowl wspominają jeszcze Marketing Inside Out , Whats Next i Kevin Dugan . A ja zgadzam się bezwarunkowo z tym ostatnim:

“So is this a fake video? (fideo) Is Sue Teller the geriatric Lonely Girl15? (GrannyGirl15)
Who cares.” :)

 

 

czwartek, 18 stycznia 2007
Raportu echa
Na moje Top 10 reagują Tebe , Net to , Supergigant , Rozmawiamy i Zjadamy reklamy .
środa, 17 stycznia 2007
Tropiciel ;)
Zaprzyjaźniona strona donosi o swoim śledztwie :) Niezłe - przyznam, nie bez żalu, że sam na to nie wpadłem ;)
Dlaczego akurat tych 10 ?

Jak informuje Biznesnet – jestem dyskusyjny ;) Wszystko wiąże się z listą „10 influential polish Blogs”, która wylądowała w naszym ostatnim raporcie . Przyznam, że już na poziomie jej tworzenia cierpła mi nieco skóra. No bo jak to tak można – dam tych niszowych, to się reszta obrazi. Dam tych z bloxa – to powiedzą, że się podlizuję. Jeśli miałbym napisać o tych najszerzej dyskutowanych przez samych blogerów, to jakiś praktyczny marketingowiec zarzuci mi, że nie napisałem o Tokio Hotel ani o Lostach, a przeciętnego Polaka nie obchodzą blogi o Mac’ach i Web usability – tylko właśnie te, zawsze będą zarzuty, że ktoś jest a kogoś nie ma (np. Kataryny). Moje życie byłoby dużo lepsze i łatwiejsze, gdybym dysponował konkretnymi danymi o ilości odsłon, ale takiego zbioru w Polsce chyba jeszcze nie ma. Ostatecznie powstała lista mocno „platformocentryczna” – wychodzę z założenia, że blogi na platformach mają jednak większą oglądalność – okraszona rodzynkami: każdy z branży otarł się choć raz o Zjadamy, większość ludzi zainteresowanych siecią czytało Net to, Tebe jest jednak dość znany, wszyscy nieszczęśnicy z korporacji znają bóle małego R. Teraz UWAGA: Chciałem, żeby to „10 interesujących” a nie „Top 10” – właśnie po to, aby uciec od zarzutów o brak twardych danych. Wymogi badania były takie jakie były, więc stanęło na „influential”. Nie będę o te konkretne 10 walczył – uważam listę za otwartą, proszę nie rzucać w autora kamieniami. A wspominanej 10tce gratuluję ;)

We Love To Lead

Jednym z najbardziej nieśmiertelnych pytań, dotyczących działań PR skierowanych do bloggerów brzmi „co zrobić aby mówili” – jest oczywiście ewolucyjnym następcą „co zrobić, żeby napisali”, odnoszącego się do mediów tradycyjnych. BTW – do blogów wbrew pozorom bardziej pasuje właśnie „mówili” , ponieważ chodzi nam bardziej o ciągłą konwersację i zainteresowanie tematem, niż o jednorazową publikację. Najprostszą metodą jest oczywiście otworzenie własnego bloga (wciąż nie wiem kim są rysie ) i pisanie na nim ciekawych rzeczy samemu ;) Jeśli chodzi nam o zasięg nieco większy możemy bawić się tradycyjnymi narzędziami – podsyłać bloggerom produkty, mailować, dzwonić, komentować etc. Różnica pomiędzy bloggerem a dziennikarzem jest prosta, lecz fundamentalna. Dziennikarz pisać MUSI, a ten drugi pisać MOŻE. Kolorowy miesięcznik i tak opublikuje tekst pt „wiosenne nowości” – a my musimy „tylko” trafić z dobrym komunikatem w dobrym czasie, tak aby Pani Redaktor do finalnej 20-tki nowości wybrała właśnie produkt nasz/naszego klienta. Autor bloga może sobie tymczasem zrobić np. miesięczną przerwę w pisaniu i żaden naczelny wyrzutów mu robić nie będzie. Konsekwencją tego jest fakt, że poza ciekawym tematem musimy też jakoś zachęcić go do tego, żeby litościwie usiadł i coś napisał (wiem co mówię, mam w jednym projekcie takich, co zachęcam już od 2 miesięcy). Toshiba na swoim Love To Lead zachęca wręcz perfekcyjnie. Po pierwsze idą po najmniejszej linii oporu losując produkty – ale ok, zawsze to jakaś szansa na materialne korzyści, a nie ma chyba ludzi, którzy nie chcieliby do swojej kolekcji takiego ładnego gadżetu. Po drugie zapewniają bloggerom znacznie większą widownię (pokażcie mi jednego choć, który nie ma choć takich maleńkich narcystycznych skłonności…:) ). Po trzecie zaczynają rywalizację o to, kto zdobędzie większy szacunek publiczności (ranking!!) – genialne, bo Blogosfera kocha przepychanki. Po czwarte i najważniejsze – zadają sensowne pytanie. Sensowne, bo nie odnoszące się (respect !) do produktu, tylko do ciekawych i niebanalnych zagadnień takich jak „Will the human race ever populate another planet?”. Nie wiem od kiedy istnieje serwis, ale kampania reklamowa na Technorati + brak wcześniejszych wątków w dyskusji sugeruje, że rzecz jest nowa. Tak czy inaczej – jestem pełen podziwu.

piątek, 12 stycznia 2007
Winds of Change

Fim zobaczyłem po raz pierwszy za pośrednictwem Sixtyseconds. Fakt, czy jest to "supposedly leaked internal Kodak video" jest szeroko dyskutowany - np. przez Stefa, choć nie wątpią w niego ani Engadget ani A Bit Visceral. Nie zmienia to faktu, że film jest boski.

 

 

 

 

 
1 , 2